Zadzwoń do nas: 22 511 11 11
Napisz do nas: streetcom@streetcom.pl

Kilkaset udanych kampanii!

Klienci, którzy wciąż do nas wracają!

05.10.2010

Marketing szeptany to przede wszystkim zwykli ludzie

 

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z prezes Streetcom Matyldą Szymalską przeprowadzonym przez Natalię Hatalską.

Natalia Hatalska: Wystartowaliście w 2004 roku jako pierwsza agencja marketingu szeptanego. Jak od tego czasu zmienił się ten rynek?

Matylda Szymalska*: Diametralnie. Rynek rozwijał się bardzo dynamicznie, choć nie zawsze w dobrym kierunku. W ciągu tych 6 lat pojawiło się sporo małych agencji, zajmujących się tzw. e-PR-em. Te agencje zrobiły nam krecią robotę, ponieważ specjalizowały się w generowaniu sztucznych dyskusji na forach poprzez opłacone wpisy. Marketerzy zaczęli więc kojarzyć marketing szeptany z tego typu działaniami, co źle wpłynęło na wizerunek całej branży.

Abstrahując jednak od kwestii etycznych, bo do tego jeszcze wrócimy, to nie da się ukryć, że gdy człowiek myśli „marketing szeptany”, to jednocześnie myśli „internet”.
I my właśnie staramy się pokazać, że nie tylko. W rzeczywistości bowiem 90% komunikacji, którą prowadzimy na temat produktów czy usług wciąż odbywa się offline, nie online.

W związku z tym w swoich kampaniach dajecie konsumentowi do ręki produkt – albo pełnowartościowy, albo próbkę…
To zależy od tego, jakie produkt ma możliwości. Sytuacja idealna to pełnowartościowy produkt dla eksperta oraz próbki dla jego przyjaciół.

Z tego co pamiętam zaczynaliście od grupy 200 trendsetterów. Teraz macie w swojej bazie 130 tysięcy osób.
Faktycznie, na początku stawialiśmy na tzw.  trendsetting. Grupa wylansowanych, mówiąc kolokwialnie, osób, testowała modne produkty. Jednak takie podejście jest zbyt niszowe,  zawęża grupę celową głównie do młodzieży i do określonej grupy produktów. A nie o to chodzi. Najważniejszym warunkiem szczerych i wiarygodnych rekomendacji jest wybranie do kampanii odpowiednich osób – faktycznych użytkowników, specjalistów w danej dziedzinie. Marketing szeptany więc to nie tylko trendsetterzy, ale przede wszystkim zwykli ludzie, którzy w swoim naturalnym środowisku rozmawiają o produktach, których używają. Każdy z nas, konsumentów, ma swoje produkty, o których chce i lubi rozmawiać. Jako Streetcom stwarzamy więc ludziom możliwość rozmawiania, dając im produkt do przetestowania i prosząc o opinię na jego temat.

Powrót <